Dwudziesty piąty odcinek Kakofonii Motoryzacji to nowa formuła. Kakofonia On Tour – seria, w której ruszamy w Polskę i odwiedzamy ludzi, którzy zbudowali swój świat z czystej miłości do motoryzacji. Na pierwszy ogień: człowiek, który od lat napędza polską scenę tuningową i driftingową, regularnie lata do Japonii, a wśród swoich znany jest jako „papież”. Paweł „Pepies” Piotrowski – współtwórca społeczności Carsfag, organizator eventów, Mercedesiarz, który paradoksalnie uchodzi za JDM-iarza. I człowiek, który nie owija w bawełnę.
Odcinek dostępny tutaj:
O czym rozmawiamy?
Temat główny brzmi ostro: patologia na scenie motoryzacyjnej. Dlaczego dziś bycie samochodziarzem jest tak źle kojarzone? Skąd wzięło się to, że „przeciętny pan wąs” na widok obniżonego auta od razu myśli o hałasie, bączkach pod marketem i policji? I czy da się jeszcze z tym coś zrobić?
Pepies odpowiada bez znieczulenia. Nocne jazdy, kręcenie bączków na parkingach, 500-konne V8 z wypożyczalni palące szmatę pod sklepem – to według niego nie jest motoryzacja, to jest antymotoryzacja. Ludzie bez zajawki, bez umiejętności, bez świadomości, że każdy taki wyczyn kończy się nowymi przepisami i zamykanymi torami – dla wszystkich, także dla tych, którzy robią to porządnie.
Najmocniejsze wątki odcinka
Skąd się wzięła patologia – Pepies wskazuje wprost na jednego z motoryzacyjnych youtuberów jako źródło problemu na masową skalę. Nie chodzi o samych driftujących – chodzi o „małpi tłum”, który zaczął przychodzić na nocne jazdy nie z pasji, tylko dlatego, że „coś się dzieje”. I o to, że finalnie konsekwencje ponoszą nie oni, tylko cała scena.
Kiedyś to wymagało umiejętności – zmuszenie Poloneza do spalenia kapcia nie było łatwe. Ładowanie się bokiem stukonną Sierrą wymagało techniki. Dziś ludzie z LS-ami pod maską robią to samo na parkingu i uważają się za gangsterów. Według Pepiesa – to małpia robota.
Zasada nagich zdjęć – jedna z najlepszych rad w odcinku, przywołana z wykładu japońskiego gościa na Dabicie. Street drifting w Polsce w 99% przypadków nie ma problemu z tego, że ktoś driftował – ma problem z tego, że nagranie trafiło do niewłaściwej osoby. Wyobraźcie sobie, że robicie swojej dziewczynie nagie zdjęcia – i się nimi nie dzielcie. Dokładnie tak samo z filmami ze street driftu.
Dlaczego tory się zamykają i dlaczego jest coraz drożej – Pepies rozkłada na czynniki pierwsze ekonomię organizacji eventów. Trening na torze Kielce kosztuje kilkaset złotych, ale najem tego samego toru pod event to już prawie 2000 zł od zawodnika. Do tego ustawa o imprezach masowych: powyżej 1000 widzów potrzebujesz jednego ochroniarza na każde 100 osób. Trzydziestu ochroniarzy przez dwa dni po 50 zł za godzinę – matematyka z PPS-em nie kłamie. Dlatego coraz częściej taniej jest nawieźć betony i zbudować tor w mieście niż wynająć gotowy obiekt.
Kompletne samochody na placu – zasada, która na Ostródzie wywołała awanturę. Auto bez świateł, bez maski, ze stożkiem wystającym przez grill może mieć 700 koni i najlepiej prowadzić się na świecie, ale ludzie z okolicy widzą złom. Kiedy jadą ładne, zadbane auta – przychodzą rodziny z dziećmi popatrzeć. Kiedy jadą „szczury” – wpływają skargi. Psychologia społeczna jest prosta i decyduje o tym, czy plac przetrwa.
Test „piwko nie można” – jak sprawdzić, czy twoje auto nadaje się na event? Kładziesz puszkę piwa bokiem. Jeśli nie przejedzie pod samochodem – nadajesz się. Proste kryterium, które od przyszłego roku może stać się oficjalnym testem dopuszczenia do time attacku na eventach Carsfag.
Selekcja po zdjęciach – żaden organizator nie oceni po zdjęciu, jak jeździsz. Ale oceni, ile pracy włożyłeś w auto. A kto włożył pracę w auto, prawdopodobnie będzie szanował innych uczestników. Dlatego tak to działa i – jak mówi Pepies – nikt na świecie nie wymyślił lepszego rozwiązania.
Dla kogo ten odcinek?
Dla każdego, kto ma obniżone auto i zastanawia się, dlaczego sąsiedzi patrzą krzywo. Dla tych, którzy chcą zacząć driftować i nie wiedzą, gdzie szukać treningów zamiast parkingów. Dla organizatorów eventów, którzy chcieliby zrozumieć, dlaczego czasem brakuje im chętnych. I dla tych, którzy po prostu chcą posłuchać, jak ktoś z wnętrza sceny mówi otwarcie o rzeczach, o których zwykle się milczy.
Odcinek jest długi, momentami niewygodny i miejscami bardzo śmieszny. Pepies nie stara się być dyplomatyczny – stara się być racjonalny. I chyba właśnie dlatego warto go posłuchać.
Kakofonia Motoryzacji On Tour, odcinek 25: https://www.youtube.com/watch?v=hpUPYJLyu6M
Podcast napędzany jest przez Poleasingowe.pl – i jak zauważył Pepies, licytował kiedyś Renault 5 Turbo na fizycznej licytacji komorniczej, ale internetowej jeszcze nie próbował. Jeśli szukasz auta z emocjami licytacji, ale bez konieczności stawiania się na miejscu – wiesz, gdzie zajrzeć.